O górach i nie tylko...

Alpy 2018 (6): Grosser Möseler – Alpy Zillertalskie

Kolejnym rejonem, który odwiedziliśmy, były Alpy Zillertalskie, położone na zachód od Wysokich Taurów. Naszym celem był Grosser Möseler (wł. Gran Mesule, 3478 m), drugi co do wysokości szczyt Alp Zillertalskich, leżący na granicy austriacko-włoskiej. Postanowiliśmy wejść na niego łatwiejszą drogą od strony włoskiej, a nie przez lodowiec od strony austriackiej. Nie bez znaczenia była lepsza pogoda od strony włoskiej i krótszy dojazd.

Dotarliśmy tam liczącą ok. 100 km trasą: Lienz – Dobbiaco/Tobiach – Brunico/Bruneck – Lago di Neves.

Przed wyjazdem poszliśmy jeszcze rano w Lienz na Mszę św. o 8.00 do franciszkanów, wypadało właśnie Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia). W kościele mogliśmy zobaczyć kobiety w strojach regionalnych, śpiewał chór, grały organy, było sporo osób. Wszystkie sklepy były zamknięte, podobnie zresztą jak we wszystkie niedziele. Już na początku naszego pobytu w górach w Austrii zorientowaliśmy się, że nie ma co liczyć na kupno czegokolwiek w niedziele i święta.

Lago di Neves to pięknie położony wielki zalew na wysokości 1866 m, do którego jedzie się stromą i krętą drogą.

Zostawiliśmy na parkingu samochód i doszliśmy (w rekordowym tempie, bo był już zmrok) do schroniska Nevesjoch/Giovanni Porro hut, położonego na przełęczy Passo di Neves na wysokości 2419 m. Po nocy spędzonej w schronisku wyruszyliśmy na Grosser Möseler. Droga początkowo wiodła przez morenę i bloki skalne wyszlifowane przez lodowiec:

Wyżej szliśmy po zasypanym przez kamienie lodowcu, który był momentami bardzo zdradziecki. To dosć nieprzyjemne uczucie, gdy nagle bloki skalne, na których się stoi, zaczynają zsuwać się po lodzie…

Ale dotarliśmy szczęśliwie na szczyt:

Oryginalna kapliczka przy krzyżu:

Widoki piękne:

Ze szczytu widać drogę przez lodowiec od strony austriackiej. Część zespołów asekurowała się, wkręcając śruby lodowe przy szczelinie i przed wejściem na skały, niektórzy szli bez asekuracji:

Wracaliśmy ta samą drogą, którą wchodziliśmy, na stronę włoską, podziwiając okoliczne lodowce (w tym szczególną uwagę zwraca imponująca szczelina brzeżna w górnej części i seraki w dolnej):

Widać z góry zalew Lago di Neves, przy którym zostawiliśmy auto:

Na przełęczy widać schronisko, z którego rano wyszliśmy:

Schodzimy dalej, a po drodze odpoczywamy w urokliwym miejscu:

Krajobrazy odmienne od tych na górze: zamiast śniegu, lodu i kamieni – zieleń i kwiaty:

Docieramy do Lago di Neves, naszego punktu wyjścia:

Ten etap naszej wyprawy kończymy zjeżdżając autem na nieduży, położony w lesie kemping koło Brunico.

Zdjęcia: J&M Borkowscy ©

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.