O górach i nie tylko...

Alpy 2018 (2): Grossglockner

Wysokie Taury to kolejny etap naszej wyprawy.

Najwyższym szczytem Austrii jest Grossglockner (Wielki Dzwonnik, 3798 m), znajdujący się w Wysokich Taurach (Centralne Alpy Wschodnie) we wschodnim Tyrolu.

Wysokie Taury to wielki obszar, dość dziki (poza kilkoma najbardziej znanymi miejscami), objęty w większości Parkiem Narodowym. Jest tu aż 246 lodowców oraz 304 szczyty o wysokości ponad 3000 m.

Z Ramsau am Dachstein pojechaliśmy samochodem do Kals am Grossglockner (ok. 174 km), przejeżdżając przez płatny tunel Felbertauern o długości 16 kilometrów, wydrążony pod Taurami pomiędzy Mittersill a Matrei.

Przed wejściem na Grossglockner postanowiliśmy wybrać się na inny 3-tysięcznik, Muntanitz (3232 m), z którego roztaczają się piękne widoki na Grossglockner. Zostawiliśmy w Kals auto i doszliśmy do schroniska Kalser Tauernhaus. Rano wyruszyliśmy w górę:

Widok Grossglocknera towarzyszył nam przez prawie całą naszą trasę, najwyższy szczyt Austrii wyglądał bardzo okazale:

W tym czasie w całej Europie była fala rekordowych upałów, które tutaj też trochę się odczuwało. Na poniższym zdjęciu owce chłodzą się, leżąc lub stojąc na płacie śniegu:

Przeszliśmy przez siodło Gradotzsattel (2826 m) i dotarliśmy do schroniska Sudetendeutsche Hütte:

Przy schronisku charakterystyczna dla wschodniego Tyrolu kapliczka z ukrzyżowanym Chrystusem:

Po odpoczynku przy schronisku (wrócimy tu na noc) wyruszyliśmy dalej na Muntanitz (3232 m) z krzyżem na szczycie – w tle oczywiście Grossglockner:

Surowe otoczenie najwyższego szczytu Austrii kontrastowało z bardziej łagodnymi okolicami, przez które wiodła nasza trasa.

Na Muntanitz szliśmy po czymś, co przypominało nadmorski piasek:

A w czasie drogi zejściowej do Kals krajobrazy były jeszcze inne:

Rano zeszliśmy do Kals na kemping, a ponieważ następnego dnia była niedziela, pojechaliśmy wieczorem do miejscowości Huben do kościoła na niedzielną już Mszę św.

Następnego dnia wjechaliśmy samochodem na wysokość 1920 m płatną prywatną drogą i zostawiliśmy auto na parkingu koło schroniska Lucknerhaus.

Zdecydowaliśmy się iść do schroniska pod Grossglocknerem nie przez lodowiec, lecz ferratą przez skały. To mało uczęszczana trasa, nie spotkaliśmy tam nikogo, poza dzikimi zwierzętami:

Widać już szczyt, wejdziemy tam jutro, na razie obserwujemy innych:

Schronisko Erzherzog-Johann-Hutte  znajduje się na wysokości 3454 m, co czyni go najwyżej położonym schroniskiem w Austrii. Spędzimy tu najbliższą noc:

Sympatyczny wysokogórski ptaszek:

Rano wyruszamy w górę:

Ludzi jest sporo, trudno się dziwić, w końcu to najwyższy szczyt Austrii. W większości są to grupy z przewodnikami:

Na szczycie:

Podziwiamy widoki, m.in. lodowiec Pasterze, który jest najdłuższym lodowcem w Austrii (długość ok. 8,5 km):

Jest z czego się cieszyć: zdobyliśmy najwyższy szczyt Austrii!

Jeszcze tylko zejście dolną częścią lodowca, Tę część widoczną na poniższym zdjęciu woleliśmy obejść skałkami, za przykładem idących przed nami przewodników. Patrzymy z góry na dwójkę przekraczającą szczelinę po śnieżnym mostku:

Kolejnym naszym celem będzie Grossvenediger, czwarty co do wysokości szczyt Austrii.

A wyprawę na Wielki Dzwonnik, jego piękną sylwetkę i wspaniałe widoki będziemy z nostalgią wspominać (podobnie zresztą jak wiele innych niezwykłych miejsc w Alpach).

Zdjęcia: J&M Borkowscy

2 komentarze

  1. Odpowiedz

    Tylko zazdrościć, to już tylko rękę wyciągnąć i jesteś w raju !!!!

      • Maria, 11 września 2018, 22:30
      • Autor

      Odpowiedz

      🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.